Krzesiwo i Kawa

January 14, 2020

5 Stycznia 2020, Zagórz

 

Krzesiwo i Kawa

 

Wyobraź sobie dwie sytuacje. Pijesz kawę w domu przed wyjściem do pracy lub nawet w leniwy weekend spędzony z ulubioną książką. Teraz pomyśl sobie o kolejnej sytuacji gdy tę samą kawę, albo nawet zwykłą parzuchę, pijesz w plenerze. Na przykład nad rzeką. Szum porywistego, zimnego strumienia wody. Gałęzie leszczyn, jesionów i innych samosiejek leniwie obijające się o siebie. Dookoła świeże ślady na śniegu. Wilcze, lisie, psie, zajęcze. Nic Cię w tym momencie nie obchodzi. Jesteś tylko Ty, kawa i przyroda. Czy da się to uczucie, tę chwilę zastąpić? Czy najlepsza kawa w ekskluzywnej kawiarni, która znajduje się na tarasie szesnastowiecznej kamienicy może być lepsza? Dla mnie odpowiedź jest jasna, ale pozwól, że zatrzymam ją dla siebie.

 

Kawową sytuację uratowało krzesiwo. Zabrałem się do rozpalania kuchenki. Groza sytuacji, wielkość natury i bogowie Valhalli sprawiły, że zapalniczka nie zadziałała. Przypomniałem sobie, że spakowałem krzesiwo. Pochylony nad palnikiem, skulony niczym Golum nad rybą zacząłem rozpalać. Jeden. Dwa. Trzy. Za trzecim razem poszła gigantyczna iskra, która rozpaliła gaz z palnika. Co było dalej na pewno się domyślasz. Pyszna kawa.

 

Plan nie był skomplikowany. Jak zwykle. Wypić kawę w terenie. Pokręcić się rowerem bez celu. Zabrałem ze sobą jak zawsze aparat. Chciałem ustrzelić jakąś fajną fotę. Może ptak, może wilk, może rudy lis. Przytrafiły się dwa brodzące w Sanie łabędzie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now